Dwustronny dach tylko na papierze

Zdziwił się mieszkaniec, który w Starostwie Powiatowym w Parczewie usłyszał, że może wybudować dom, ale tylko z dwuspadowym dachem. Urzędnik powoływał się na plan zagospodarowania przestrzennego.

Tymczasem we wskazanej dzielnicy Parczewa dwuspadowych dachów można policzyć na palcach jednej ręki. Nasz czytelnik zainteresowany budową domu w Parczewie Rolnym zalecenie usłyszał w wydziale architektury, inwestycji i zamówień publicznych parczewskiego starostwa. O przeskoczeniu przepisu nie było mowy, bo urzędnik miał się powoływać na plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta Parczewa.

– Plan obowiązujący został uchwalony w 2003 roku. Na terenie Parczew Rolnego obowiązuje plan zagospodarowania oznaczony symbolem MN, czyli zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna. Zapis dotyczący dachów brzmi: pokrycie dachem dwuspadowym o symetrycznym nachyleniu połaci minimum 30 stopni – potwierdza Grażyna Lisowska, inspektor ds. planowania przestrzennego w wydziale architektury Urzędu Miejskiego w Parczewie. 

Wynika z tego, że na tym terenie mogą być budowane tylko i wyłącznie takie dachy. Na tych terenach nie było żadnych zmian w planie zagospodarowania przestrzennego zatwierdzony uchwałą rady miejskiej. Wyjątkiem są tereny oznaczone symbolem MR (tereny zabudowy mieszkaniowej zagrodowej – budynki mieszkalne i gospodarcze służące produkcji rolnej) w kierunku Wierzbówi, Lasek, Sowina i Sosnowicy. Przepisy przepisami, a rzeczywistość wygląda inaczej. Parczew Rolny pełny jest dachów cztero- i więcej spadowych i najwyraźniej nikt do tej pory nie robił w starostwie przeszkód, by uzyskać pozwolenie na ich budowę. Czy w takim razi mamy do czynienia z budowlanymi samowolami? Bożena Siatka, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Parczewie wyjaśnia, że pozwolenia na budowę obiektu wydawane są w starostwie powiatowym. 

– To tam urzędnicy powinni sprawdzać zgodność planu projektowanego obiektu z planem zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli została wydana decyzja z dachem czterospadowym, czyli niezgodnym z planem, a doniesienie o tym trafi do nas, musimy wszcząć procedurę, czyli wysłać pismo do organu wyższego, jakim jest wojewoda o stwierdzenie nieważności pozwolenia na budowę – mówi Siatka. Problem polega na tym, że unieważnić pozwolenie na budowę można jedynie wtedy, kiedy dochodzi do rażącego naruszenia prawa. – Czy zmiana pokrycia budynku jest rażącym naruszeniem prawa, czy nie? Nie wiem, bo to muszą orzec prawnicy wojewody. W innym przypadku nie sprawdzamy zgodności z planem, bo nie ma takiej potrzeby – wyjaśnia powiatowy inspektor. 

Zapytany o to, na jakim etapie jest wyjaśnianie sprawy, starosta parczewski Waldemar Wezgraj odpowiada, że nie zna dokładnie tematu. 

– Z tego co wiem, są różnice interpretacyjne, czy pod pojęciem dachu dwuspadowego można też rozumieć dachy wielospadowe. Niewątpliwie problem jest do rozstrzygnięcia. Jeżeli było to jakieś uchybienie, to uważam, że nie jest ono na tyle rażące, żeby była podstawa do uchylenia decyzji. Na razie debatujemy, czy jest to wina pracownika, czy nie. Pracownik twierdzi, że nie – mówi starosta.

Kategoria: 
Żródło: 
http://slowopodlasia.pl

Komentarze

Obrazek użytkownika gruha

Co to za Państwo, aby decydowało jaki dach sobie człowiek w domu wstawi.

Obrazek użytkownika Paluch

Państwo socjalistyczne, które (wg. JKM) bohatersko walczy z problemami które gdzie indziej nie występują ;)
Dodam - walczą zastępy urzędników, opłacanych naszymi pieniędzmi.

ps. Jeśli rzadko tutaj zaglądasz i nie chce ci się czytać wszystkich odpowiedzi, napisz to już w pierwszym swoim poście.

To bardzo dobre pytanie. Starasz sie cos zrobic, nawet na swojej prywatnej ziemi, i problemy ! Ja nazywam Panstwo Polskie- za Jaroslawem Gowinem - Panstwem opresyjnym.

Pan z cynamonu

Istnieje coś takiego jak architektoniczna ochrona krajobrazu. Chodzi o to żeby zabudowa była w miarę jednorodna. Taki kaprys. W Parczewie i w ogóle na Lubelszczyźnie, problem nie jest duży. Ale w bogatszych częściach naszego kraju ludzie robią takie cuda i budują takie dziwolągi, że nie wiadomo: śmiać się czy płakać? A generalnie trzeba jakiś bat na tego inwestora mieć.
Zawiesiliśmy się pomiędzy dwoma systemami. Gąszcz przepisów jak za najgorszej komuny - a z drugiej strony: jestem Pan Polak i za swoje pieniądze, na swojej ziemi chciałbym móc robić wszystko. Tak czy siak, równowaga istnieje. Zła, ale równowaga. Poczucie gustu w narodzie mamy raczej parafialno-odpustowe, co w połączeniu z pieniędzmi owocuje zazwyczaj jakimiś koszmarami architektonicznymi.
Przegiąć ku nowoczesności też można. Patrz: słynny parczewski dom-kombajn :-D

DSS

Obrazek użytkownika Paluch

Odróżnijmy bat na inwestora od betonowej ściany vide "mur berliński". Bat na inwestora to byłby gdyby inwestor za zbudowanie ekstrawaganckiej budowli mógłby wnieść opłatę - rodzaj odszkodowania dla miasta za "psucie krajobrazu". Być może artykuł nie opisuje wszystkich niuansów, ale wygląda na to że przepis był martwy, aż tu nagle ożył :)) Czemu teraz i czemu w postaci zaporowego przepisu ? Może trochę upraszczam, ale charakterystyczne jest że przyjmuje się domniemanie jakoby "naród" społeczeństwo nie miało gustu i wywalało swoje pieniądze na domy koszmary, a urzędy zawsze wiedzą lepiej co jest ładne i muszą nas chronić prze nami samymi. Chciałbym przypomnieć pojecie "socrealizm" i coś mi się wydaje, że nawet chłop na poziomie analfabety nie wpadłby na pomysły tak koszmarne jak urzędnicy w owym okresie ...

ps. Jeśli rzadko tutaj zaglądasz i nie chce ci się czytać wszystkich odpowiedzi, napisz to już w pierwszym swoim poście.

No to rozkręćmy aferę. Bo może trzeba rozebrać 30 dachów w okolicy? Bo może urzędnikom się nie chciało sprawdzać czy inwestor postępuje zgodnie z warunkami określonymi w pozwoleniu na budowę? A może to inwestorzy samowolnie zmieniali kształt dachów?
Znam trochę te procedury i wiem, że w każdym pozwoleniu na budowę >>musi<< znajdować się klauzula odnosząca się do lokalnego planu zagospodarowania. Jeżeli kiedyś nikt nie zwracał na takie niuanse uwagi, to teraz sytuacja mogła się zmienić. Dużo osób po prostu ignorowała nakazy z pozwolenia, a kontroli praktycznie nie było. Każdy kierownik budowy wie, że zmienić w projekcie można niemal wszystko poza kształtem dachu. I nie jest to wynalazek ostatnich lat, ale ma co najmniej lat 50.

DSS

Obrazek użytkownika gruha

To co jest przez 50 lat to nie znaczy, że jest ok. Ale nie oszukujmy się jak by tylko o dach chodziło to by sprawy nie było. Ale przeważnie chodzi o źle kontakt wstawiony, nie te okna wstawione, budynek o kilkanaście metrów przesunięty. Jeszcze budynki użyteczności publicznej to rozumiem. Ale co Państwo się wtrąca się to domów zwykłych obywateli. Najgorsze do jakiego urzędu pójdziesz to źle coś zrobisz, nawet nie wiedziąc to straszą Cię karami, sądami zamast pomóc.

Obrazek użytkownika Paluch

Jeśli sytuację nazwiemy aferą, to żyjemy w kraju setek tysięcy jeśli nie milionów afer :) W zasadzie każdy z nas to recydywista aferzysta.
Weźmy jako przykład trochę lżejszy temat - bagażniki rowerowe montowane na hak. Można je legalnie kupić, nie można ich legalnie używać. Policja kierując się bardziej rozumem niż literą prawa, współuczestniczy w nielegalnym procederze wożenia rowerów z tyłu pojazdów. Szczegóły w artykule http://motoryzacja.interia.pl/news-bagazniki-na-rowery-pokretne-stanowis....
Uderza mnie zasadnicza różnica w poszczególnych krajach. Istnieję kraje gdzie egzekwuje się prawo, obywatele maja szacunek do prawa, bo prawo nie staje w opozycji z rozumem i interesem społecznym. Konkretnie jeśli istnieje obowiązek oznakowania bagażników rowerowych to można ubiegać się o 3 tablice rejestracyjną. W Polsce zarówno przekładanie oryginalnych tablic jak i montaż podróbek jest zabroniony, 3 tablicy nie dostaniemy legalnie, użytkownik konkretnego bagażnika jest więc w sytuacji bez wyjścia. Z jednej strony RP to nie Korea Pn. i państwo nie zabrania używania bagażników, z drugiej na to nie zezwala (nie wiedzieć czemu). Drugą strona medalu jest postawa organów państwowych które z jednej strony nie mają odwagi stwierdzić, że na chwilę obecną faktycznie zgodnie z prawem obowiązuje prohibicja bagażnikowa, z drugiej nie robią nic żeby nieżyciowy przepis zmienić.
Wracając do dachów na Parczewie rolnym. Nie jest ważne czy przepis ma 50 czy 100, ale czy przystaje do współczesnej rzeczywistości, a jeśli nie przystaje to na miłość boską szanowni radni zmieńcie jak najszybciej plan zagospodarowania, bo na organy państwa nie ma co liczyć.

ps. Jeśli rzadko tutaj zaglądasz i nie chce ci się czytać wszystkich odpowiedzi, napisz to już w pierwszym swoim poście.